czwartek, 3 kwietnia 2014

Pacaya

Kierowca busika miał na nas czekać przed apartamentem. Mieliśmy dużo czasu, więc zdecydowaliśmy się zejść klatką schodową - wcześniej korzystaliśmy z windy. Pierwszy raz w życiu widziałam apartament o takiej strukturze. Od końca schodów aż do recepcji prowadził długi, czysty korytarz. Mieszkańcy tego budynku mogli korzystać z sauny, wbudowanej siłowni i dużych placów zabaw dla dzieci. To nie to samo, co nasze bloki i szare osiedla. Wszystko uporządkowane, schludne, eleganckie...aż pozazdrościłam Carlo, że mieszka w takich warunkach ;)!
Pojazd pojawił się punktualnie. Z kierowcą nie nawiązaliśmy większego kontaktu, ponieważ mówił jedynie w języku hiszpańskim. Po jakiejś godzince byliśmy na miejscu. Wycieczki na wulkan Pacaya były organizowane spod małej, dość biednej wioski. Od razu obskoczyła nas gromadka dzieci usiłujących sprzedać nam kijki (łatwiej się z nimi wchodzi), oraz dorosłych proponujących wynajem konia. Nie skorzystaliśmy z żadnej z ofert. Wynajęty przewodnik oprowadzał tylko naszą trójkę, co było w sumie bardzo komfortowe. Nikt obcy nas nie popędzał, więc mogliśmy, co chwila zatrzymywać się i robić dużo zdjęć. Kawałek pod górkę szedł z nami drugi mężczyzna, z konikiem (miał nadzieję, że zniechęceni dość ciężką drogą zdecydujemy się skorzystać z tej oferty). Jeśli ktokolwiek z nas wahał się chociaż przez chwilę myśli te zniknęły w jednej sekundzie, gdyż...oczy wszystkich zwróciły się w stronę potężnej, otyłej amerykanki zjeżdżającej na malutkim, chudym koniu. Widok ten był dosłownie przerażający. Można było odnieść wrażenie, że biedny zwierzak dosłownie pęknie na pół. Zaniemówiliśmy zatrzymując się na chwilkę. Wówczas zasapany mąż kobiety spojrzał na nas i rzekł stanowczo „Wierzcie mi na słowo, lepiej wziąć konia”.
Nieprzyjemny widok podziałał na nas bardziej, niż jego rada, co dodatkowo zmotywowało do pieszej wycieczki. 8 km pod stromą górę? Niby nie tak dużo. Niby... Pamiętam, że było ciepło. Pogoda dopisywała, a egzotyczna roślinność wyglądała przepięknie. (Nie, nie mówię tak dla zasady! Też wolę pójść na zakupy, niż na spacer do lasu, ale te widoki naprawdę robiły wrażenie). Z każdym krokiem obserwowałam jak moje różowe timberlandy zmieniają odcień na szarobury. Wszędzie olbrzymie chmury pyłu wulkanicznego!
Gdy wreszcie udało mi się dojść na szczyt miałam wrażenie, jakbym zrobiła pięć skalpeli, dziesięć killerów i trzydzieści dziesięciominutówek z Mel B! Parno, daleko i pod górkę, a jednak się udało :D Podnóże zdobiło wiele skał, jam, kamieni, a wszystko spowite oparami, niczym piekielnie gęstą mgłą. Co ciekawe niektóre jamki były na tyle gorące, że ludzie...piekli w nich słodkie pianki! Super pomysł i gdyby nie moja dieta z pewnością bym skorzystała. Jedyne, czego żałowałam to fakt, że przyjechaliśmy odrobinę za późno. Jeszcze tydzień temu można było zobaczyć tu czerwone języki lawy (wulkan jest aktywny), a teraz były już zastygłe.

Zejścia z wulkanu nie pamiętam dokładnie. Byliśmy zmęczeni, więc minęło w zabójczym tempie. Wbrew poradom przewodnika o kupnie czekolady nikt z nas nie miał najmniejszej ochoty na zjedzenie czegokolwiek. Dość szybko wróciliśmy do apartamentu, gdzie wzięłam szybki prysznic i spakowałam rzeczy. Carlo podrzucił nas na dworzec, skąd odjeżdżał autobus tym razem do miejscowości Flores, która była następnym celem naszej wyprawy. Pożegnaliśmy się, a chłopak obiecał, że odwiedzi nas zimą.

Krąży opinia, że miasta Ameryki Łacińskiej są wyjątkowo niebezpieczne. Zapewne dlatego kazali kłaść wszystkie torby na specjalną taśmę, przeszukiwali i oglądali bagaże...Wcześniej sądziłam, że takie kontrole mogą spotkać nas jedynie na przejściach granicznych, lub lotnisku. Autobus był duży, dwupiętrowy, z rozkładanymi siedzeniami. Mieliśmy miejsca u góry, na samym przedzie autobusu – dla mnie idealne. Komfortowe autobusy są tam klimatyzowane (luksus to przecież 15 stopni!), dlatego też ubrałam sweter i szczelnie owinęłam się kocem...

CDN

P.S
Cieszy mnie, że grono czytelników stale się poszerza. To ogromnie motywujące! Wszystkich zapraszam też na mojego page'a

https://www.facebook.com/pages/Pink-Backpacker/254400374737841?ref=hl

10 komentarzy:

  1. piękne zdjęcia! widoki niesamowite

    OdpowiedzUsuń
  2. miejsce warte uwagi:) piękne fotografie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnie to jak mała syrenka!!!!!!! :D:D:D:D Na kamieniu, rozwiane włosy. Super ^^

    Varii

    OdpowiedzUsuń
  4. 3 zdjęcie jest cudowne :) Świetne zdjęcia.
    rosyy-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. podrózujesz? mega zdjęcia i temat bloga-świetne ! ja osobiście za parę tygodni wyruszam na podróż po Europie :)
    pozdrawiam i zapraszam,niedługo nowy post

    OdpowiedzUsuń
  6. takie miejsce to raj <3
    Mozna odetchnąć na chwilę spojrzeć w dal ;D
    super!!

    http://delavie-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe gratki, ze czytelnikow przybywa, ja zaczynam :) zdjecia maja moc :) swietnie jesli tak podrozujesz :))

    OdpowiedzUsuń
  8. zobaczyłam Twoją przemianę na Motywatornii i po prostu szczęka mi opadła! fantastyczna zmiana! dałaś mi niesamowitego kopniaka! <3

    OdpowiedzUsuń